Wspomnienia z podróży do Rosji

Kuchnia rosyjska

Cziburiki




Cziburiki po raz pierwszy jadłam będąc na Kaukazie w 2000 roku. Były obłędne. Ten smak chodził za mną przez dłuuugi czas. Niestety pomimo wielu eksperymentów nie udało mi się ich zrobić. Olśnienie przyszło dwa lata temu i znalazłam przepis na rosyjskiej stronie internetowej. Niby proste, ale do tych najprostszych wniosków najtrudniej czasem dojść. Efekt pierwszych prób był daleki od oryginału.
Sprawdziłam w ten sposób wiele przepisów, ale za każdym razem był problem z ciastem (ale za to znalazłam przepis na ciasto do paluszków :)).
Metodą prób i błędów udało mi się w końcu zrobić coś co smakuje już jak moje cziburiki i przede wszystkim jest z dwóch warstw ciasta.


Ciasto:
- jako
- mąka
- woda
- sól

Wyrabiamy normalne ciasto na pierogi. Powinno być twarde, w żadnym wypadku nie rwące. Wałkujemy jak najcieniej. Wkrawamy duże koła. Napełniamy farszem i zalepiamy.

cziburiki cziburiki cziburiki











Oryginalnie czyburiki mają kształt półksiężyców. Powyżej jest śliczne zdjęcie trzech poprawnie wykonanych. Ale że zwykle nie mam cierpliwości, to tnę ciasto na prostokąty i zawijam. Istotne jest tylko to żeby z żadnej strony nie wychodził farsz.
Rzucamy na wrzącą osoloną wodę, nie gotujemy aż zmiękną jak normalne pierogi, chodzi tylko o to żeby z wierzchu się obgotowały. Wyciągamy, smarujemy rozbitym jajkiem i rzucamy na rozgrzany olej . Smażymy do zarumienienia, średnio dwie, trzy minuty z każdej strony.
W kwestii tego jajka, niech go nie będzie za dużo, najlepiej jest go smarować po prostu w dłoniach, bo jak go jest za dużo to się zaraz pali na oleju i nie dość że śmierdzi w całym domu to jeszcze traci to swój smak.



cziburiki cziburiki










Farsz:
W tej kwestii jest dość duża dowolność. Faszerować można drobiem, baraniną czy jesiotrem.


Mój farsz:
-Ugotowane, przegniecione ziemniaki -1/4
-Ugotowane, zmielone mięso -3/4
-Duża ilość czosnku
-Przyprawa własna -opis poniżej



Moja przyprawa:
Też jeden z eksperymentów, ale daje posmak nieco zbliżony do oryginału, który pamiętam.
Do młynka sypię rozmaryn, kminek, zioła prowansaldzkie, koperek, pietruszkę, estragon i jak mam to cząber. Robię to na oko, więc trudno mi podać proporcje, ale rzecz charakterystyczna, już po przemieleniu pachnie odrobinę kminkiem i tak jakby apteką (przez estragon i rozmaryn).
Na zimno zapach jest nieszczególny, ale po dodaniu do mięsa daje niesamowity efekt.


Copyright 2005 © Created by   Greyworm & Majka